Jak komentowano zbliżającą się wojnę w 39 r. (Historia lubi się powtarzać, a wiele rzeczy się nie zmienia). Ostatnia część (w komentarzu ciąg dalszy). George Orwell, Londyn, 24.08.1939 r. Moskiewskie lotnisko na przybycie Ribbentropa zostało ozdobione swastykami. Manchester Guardian dodaje, że zostały tak przysłonięte, żeby je ukryć przed resztą Moskwy. Jarosław Iwaszkiewicz, Stawisko, 24.08.1939 r. Dziś noc zdaje się decydująca, przynajmniej sądząc po przemówieniu Chamberlaina. Częściowa mobilizacja w Warszawie. [...] Noc, w której ważą się losy Europy, a zarazem los tylu, tylu ludzi spokojnych, pracowitych i bogobojnych, jest nad wszelki wyraz piękna. Pół księżyca na niebie, nieupstrzone w nieduże, jasne obłoki, jaki spokój, jak cudnie. Ciepło i dobrze, cicho, Plejady już widać, ma się ku jesieni. I to wszystko mąci myśl o rzeczach ponad nasz rozum, o prawie zbiorowości, które ponad nami pcha nas i rządzi nami, po co, dlaczego? Daniel Barlone, Paryż, 24.08.1939 r. Pożegnałem się z moją siostrą, która jest bardzo odważna i, jak zwykle, pełna energii. Jeszcze raz poradziłem jej, żeby opuściła Paryż, bo nic już jej tu nie trzyma. Woli zostać, nie boi się. Jest nam smutno, że wojna wydaje się nieunikniona. Nie wątpimy w zwycięstwo, ale zastanawiamy się, jaką cenę będziemy musieli za nią zapłacić. Zinaida Gippius, Paryż, 24.08.1939 r. Wojna jest właściwie faktem. Gdańsk sam ogłosił się niemieckim miastem. Pakt Hitlera ze Stalinem podpisany. Mobilizacja. Tak, nie było innego wyjścia, trzeba to uczciwie przyznać. Żadne negocjacje z tym demonem, domagającym się już całej Polski, nie okazały się możliwe (tak samo niemożliwe z ZSRR (dawna Rosja). Każdy, kto może, wyjeżdża z Paryża. My nie możemy. William Shirer, Berlin, 24.08.1939 r. Z Rosją w kieszeni, Hitler najwyraźniej nie idzie na kompromis. Rosja w jego kieszeni! Co za zwrot wydarzeń w przeciągu ostatnich 48 godzin. Rosja bolszewicka i nazistowskie Niemcy, arcy-wrogowie tej ziemi nagle nadstawiają drugi policzek i stają się przyjaciółmi, kończąc tym, co ku naszej konsternacji wygląda na sojusz. Daniel Barlone, Toul, 24.08.1939 r. „Więc nie wierzysz, że wybuchnie wojna?” Powiedziałem do tego ostatniego. „Jak ktokolwiek może w to wierzyć? odpowiedział; „Francja nie jest gotowa; nie ma z czym iść na wojnę; zostanie rozgromiona w kilka tygodni; Francja nie zdobędzie się na takie szaleństwo, uwierz mi. Uścisnąłem mu dłoń bez słowa, zaskoczony taką opinią. Wszyscy niemieccy Żydzi, których poznałem w ostatnim czasie, nalegali na wojnę jak prawdziwi szaleńcy. Daniel Barlone, Toul, 24.08.1939 r. Pociąg do Toul jest pełen oficerów i cywili. Cywile jak zwykle żartują, śmieją się. Oficerowie rozmawiają, gdzie kto dostał przydział. Jem lunch w wagonie restauracyjnym obok młodego porucznika piechoty, który jest w drodze na linię Maginota. Mówi, że sporo jeździł po Niemczech dla swojej firmy ubezpieczeniowej; dopiero kilka tygodni temu skończył taki objazd. Zgadzamy się, że brak żywności, jeśli tam rzeczywiściewystępuje, to zwykłe mydlenie oczu. Uważa, że wojna będzie długa i ciężka, ale spodziewa się też szybkiego zwycięstwa nad Polską. Jego kompania została odkomenderowana do kontrolowania obszaru między dwoma fortyfikacjami linii Maginota Werner von der Schulenburg (Niemiecki ambasador w ZSRR) do Hansa von Herwartha, 24.08.1939 r. Nie oszczędzałem się w wysiłkach na rzecz dobrych stosunków Niemiec ze Związkiem Radzieckim i w pewnym sensie osiągnąłem cel. Ale sami rozumiecie, że w rzeczywistości nie osiągnąłem niczego. Ten traktat doprowadzi nas do II Wojny Światowej, a Niemcy doprowadzi na skraj otchłani. Edward Raczyński (Polski Ambasador w Wielkiej Brytanii) z Lordem Halifaxem, Londyn, 24.08.1939 r. [...] Premier Daladier namówił Lorda Halifaxa do poparcia ponownej démarche francuskiej wobec nas o zmianę stanowiska co do przemarszu wojsk rosyjskich przez nasze terytorium. Lord Halifax jednak przyznaje, że na poparcie tej interwencji zgodził się bez przekonania... W tym miejscu powiedziałem, że z pewnością wątpliwości Lorda H. są w pełni uzasadnione, a pogoń za iluzją dać może tylko gorzkie zawody. Wydaje się oczywistym, że Sowiety, stawiając żądania o przemarsz w pewnych określonych rejonach, o które prawdopodobnie umawiały się także z Niemcami, szukały tylko sposobu dla uzyskania zgody obu stron, a także (za pośrednictwem mocarstw Zachodnich) samego właściciela na wtrącanie się Rosji do spraw polskich. Alexander Polonius, 25.08.1939 r. Cała ta panika wydaje się śmieszna, ale jesteśmy o rzut kamieniem od granicy i gdyby Niemcy zaatakowali od strony Słowacji, byliby tu w pół godziny. Jednak nie sądzę, by do tego doszło. Hitler stara się stworzyć wielkie międzynarodowe napięcie, ale wystarczy zdecydowany sprzeciw i będzie musiał szukać porozumienia. Adolf Hitler do Benito Mussoliniego, 25.08.1939 r. Historia z niemieckim samolotem cywilnym, który już wcześniej dostał rozkaz, by lecieć w celu uniknięcia incydentów do Prus Wschodnich nad morzem - pokazuje jedynie to, że polski rząd nie kontroluje już żołnierzy, których sam podburzył. Od wczoraj Gdańsk jest zablokowany przez polskie wojska, co jest sytuacją samą w sobie nie do zniesienia. W tych okolicznościach nikt nie jest w stanie stwierdzić, co może przynieść następna godzina. Ilustrowany Kurier Codzienny, Kraków, 25.08.1939 r. Rozważając na tych łamach wielokrotnie zagadnienie niemieckie, dochodziliśmy do wniosku, że masą niemiecką rządzą od wieków po dzień dzisiejszy prymitywne instynkty hordy stepowej, ujętej siłą konieczności w ramy żelaznej dyscypliny. Wykazywaliśmy nie jeden raz uderzającą zbieżność pierwiastków psychicznych i ideowych, rządzących gromadą niemiecką i tych, które rządzą wielką gromadą rosyjską. Daniel Barlone, Toul, 25.08.1939 r. Zaczynamy gromadzić uprzęże, zapasy, żywność itd. Firmy zaopatrzeniowe wysyłają nam niezłe konie, raczej nieprzyzwyczajone do spania na uwięzina zewnątrz. Kantynę oficerską utworzono w małej restauracji w połowie drogi pomiędzy barakami Joanny D’Arc a Dommartin; stoły są nakryte na 18-20 osób. Jesteśmy chłodni i raczej powściągliwi. Robią zakłady o prawdopodobieństwo wybuchu wojny. Tutaj, jak wszędzie, nikt nie wierzy, że do czegokolwiek dojdzie, więc stawki są niskie i jest ich niewiele. Ja się powstrzymuję, żeby nie ujawnił się mój pesymizm. Gazeta Lwowska, 25.08.1939 r. Wczoraj o godz. 13 od strony Niemiec nadleciał niemiecki samolot bombowy trójmotorowy, który szybował nad Boguminem miastem i Boguminem nowym. Zaalarmowano władze wojskowe i niebawem nadleciał polski samolot myśliwski, który zmusił niemieckiego bombowca do cofnięcia się znad terytorium Polski. Podobne naruszenie granicy przez bombowce niemieckie miało miejsce wczoraj w godzinach przedwieczornych. Ilustrowany Kurier Codzienny, 25.08.1939 r. We wszystkich powszechnych szkołach londyńskich została przeprowadzona próbna ewakuacja. Joachim von Ribbentrop, Berlin, 25.08.1939 r. Krótko po dwunastej [...] dostałem raport o ratyfikacji traktatu brytyjsko-polskiego podpisanego 6 kwietnia, jednak bez nadania mu wtedy oficjalnego charakteru. Pospieszyłem z wiadomością do Kancelarii Rzeszy, by skłonić Fuhrera do powstrzymania działań wojskowych, które już podjął. Poszedłem do niego i powiedziałem, że ratyfikacja traktatu brytyjsko-polskiego o wzajemnych gwarancjach oznacza w przypadku ataku na Polskę “wojnę z Anglią”, a zatem “należy natychmiast zawiesić rozkazy mobilizacyjne”. Z podnieceniem dostarczyłem wiadomość, którą Fuhrer przyjął bez żadnym przeciwskazań. Sam wydawał się poruszony tą informacją. Po krótkiim namyśle poinformował mnie, co powiedział mu rano ambasador włoski: Włochy ewentualnego konfliktu militarnego z Polską nie potraktują jako powodu do wypełnienia zobowiązań sojuszniczych. Dawid Sierakowiak, Łódź, 25.08.1939 r. Gdy mama wyszła dziś po zakupy, nie dostała nawet bułek, które zostały wyłapane. Straszny run na sklepy nie kończy się. Teraz widzę, że trzeba mieć forsę, żeby sobie coś przyszykować, bo później Bóg wie. Byle forsa. [...] Radio niemieckie szczeka, prowokuje, kłamie w najbezczelniejszy sposób, sprowadzając się do absurdu. Ciągle mówią, że Anglia nie pomoże, a tu jutro ma być podpisany sojusz polsko-angielski. Luwr, 25.08.1939 r. Zamknięcie Luwru i generalna ewakuacja. Harrison Forman, Warszawa, 25.08.1939 r. Byłem pod wrażeniem Warszawy. Piękne miasto. Życie toczy się w nim lekko, spokojnie, bez napięć. Piękne stare budynki świadczą o poczuciu godności i powściągliwości mieszkańców. To miasto parków i fontann, ze słynną na cały świat Operą. [...] Ma się pewność, że naprawdę mówią poważnie, kiedy obiecują, że będą walczyć, będą walczyć aż do końca, jeśli dojdzie do ostatecznego starcia. Ale Polacy są zbyt zajęci życiem, żeby przejmować się rozmowami o wojnie. Zostawiają to innym. Zygmunt Klukowski, 25.08.1939 r. Cały czas żyjemy w niezwykłym podnieceniu i napięciu nerwów. Czekam powołania do wojska lada godzina. Boję się, żeby mnie nie pozostawiono w Szczebrzeszynie. Dookoła wciąż mówi się o powołanych do wojska. Biorą lekarzy nawet starszych ode mnie. Wszystko przemawia za tym, że wojna wisi na włosku. Rozpoczęcie roku szkolnego odroczono na czas nieokreślony, chociaż oficjalnie mówi się, że tylko na kilka dni. Joachim von Ribbentrop do Wernera von der Schulenburga, 25.08.1939 r. Muszę raz jeszcze podkreślić, że dodatkowy tajny protokół podpisany w Moskwie 23 sierpnia, razem ze wszystkimi wersjami roboczymi, musi być trzymany w największej tajemnicy. Urzędnicy i obsługa, wszyscy, którzy coś na ten temat wiedzą, muszą złożyć specjalną przysięgę o utrzymaniu tajemnicy i muszą ją potwierdzić pisemnie. Nikt inny w żaden sposób nie może się dowiedzieć o istnieniu i zawartości tego dokumentu. Gazeta Polska, 26.08.1939 r. Po rozmowie ambasadora angielskiego Hendersona z kanclerzem Hitlerem państwa zachodnie, Francja i Anglia, wydały szerokie zarządzenia mobilizacyjne, obejmujące armię lądową, morską i powietrzną. [...] Jest to dowód, że szantaż uprawiany przez kanclerza Hitlera w ostatnich latach, doszedł już do kresu i że zaborczość germańska musi chwycić się innych środków, jeżeli chce pokusić się o nowe zdobycze. Karmienie wilka germańskiego na sposób „monachijski” zaostrzyło i powiększyło jego apetyt – zamiast go nasycić. Niemcom marzy się hegemonia nad światem. Clare Hollingworth, Warszawa, 26.08.1939 r. Większość mieszkańców Warszawy spodziewa się, że wojna może nadejść każdego dnia. My, angielscy i amerykańscy dziennikarze, nie podzielamy tych obaw; spodziewamy się spokoju po niemieckim triumfie dyplomatycznym, Heinz Guderian (Niemiecki Generał), Berlin, 26.08.1939 r. W nocy z 25 na 26 sierpnia ofensywa została odwołana. Część oddziałów rozpoczęła już natarcie, musiały zostać cofnięte. Było jasne, że toczyły się rozmowy dyplomatyczne. Rozbłysł ostatni płomyk nadziei na zachowanie pokoju Zinaida Gippius, Paryż, 26.08.1939 r. Męka trwa, ale jest coraz gorzej. Tylko „cud” może nas wybawić od szatana, tego Ojca Kłamstwa, mającego w posiadaniu połowę świata. To on jest prawdziwym mordercą. W cuda nikt nie wierzy, dlatego nie ma wątpliwości co do wojny. Julius Łukasiewicz (Polski Ambasador we Francji), Paryż, 26.08.1939 r. Bonnet zakomunikował mi: Woroszyłow stwierdzając, że dalsze rokowania bezprzedmiotowe wobec układu z Berlinem, złożył całą odpowiedzialność na naszą odmowę przepuszczenia wojsk sowieckich. Mołotow powiedział ambasadorowi francuskiemu to samo stwierdzając, iż pogardziliśmy pomocą sowiecką w ogóle odmawiając jej i jesteśmy całkowicie odpowiedzialni za zerwanie układu i układ sowiecko-niemiecki. Sprawa państw bałtyckich nieaktualna, gdyż agresja niemiecka nie grozi. Wolfhilde von König, Monachium. 26.08.1939 r. W wymianie listownej Adolfa Hitlera i premiera Francji, Daladiera, Führer znów tłumaczy, że Niemcy muszą odzyskać Gdańsk i korytarz. Polska mobilizuje 19 milionów żołnierzy i zrzuca bomby na niemieckie domy w Katowicach. Zjazd NSDAP odwołany. Franklin D. Roosevelt do Ignacego Mościckiego, 26.08.1939 r. Oczywista powaga zaistniałego kryzysu nakłada na wszystkich obowiązek szybkiego rozważenia wszelkich możliwych środków, które mogłyby zapobiec wybuchowi wojny powszechnej. Mając to na uwadze, wydaję się być uprawniony do zaproponowania, by zostały rozpatrzone pewne możliwe sposoby rozwiązania kryzysu. Spór między rządem polskim a rządem Rzeszy Niemieckiej mógłby być przedmiotem rozmów dwustronnych. Gdyby okazało się to niemożliwe, lub niewykonalne, pozostawałoby rozwiązanie drugie, czyli przedłożenie kwestii spornych do arbitrażu. Trzeci sposób to postępowanie pokojowe prowadzone z pomocą trzeciej niezainteresowanej strony. [...] Gdyby zdecydował Pan spróbować jednego z tych sposobów, może Pan liczyć na rzeczywiste i pełne zrozumienie Stanów Zjednoczonych i narodu amerykańskiego. Apeluję do Pana, tak jak zaapelowałem do rządu Niemieckiej Rzeszy o powstrzymanie się od jakichkolwiek wrogich poczynań. Galeazzo Ciano (Włoski Minister Spraw Zagranicznych), Rzym, 26.08.1939 r. Po wyjściu Mackensena Duce przygotował odpowiedź. Wyraził żal, że nie może podjąć interwencji. Ponownie zaproponował rozwiązanie polityczne. Duce naprawdę jest wstrząśnięty. Jego instynkt militarny i poczucie honoru prowadziły go do wojny. Teraz rozsądek go powstrzymał. [...] Jednak Włochy są ocalone od wielkiej tragedii, tej samej, która wkrótce spadnie na naród niemiecki. Hitler rozpoczyna wojnę z niepokojącym niedoborem sprzętu i z podzielonym krajem. Dawid Sierakowiak, Łódź, 26.08.1939 r Sojusz polsko-angielski został podpisany. Zapadła klamka, a teraz Niemcy muszą zadecydować. Lecz im się do tego nie śpieszy. Hitler odłożył zapowiedzianą na jutro mowę i obchód w Tannenbergu. Więc nowe przedłużenie stanu niepokoju. [...] Przeczytałem dziś odezwę prezydenta Kwapińskiego o zgłaszaniu się na ochotnika do kopania rowów przeciwlotniczych. Zapisałem się natychmiast w komisariacie, usankcjonowawszy ten czyn w domu. Jak wszyscy koledzy jutro z rana idę do pracy. Ochotników dziesiątki tysięcy. Brak narzędzi nie przeszkadza masowym zgłoszeniom. Żydzi, chasydzi, starzy, młodzi, kobiety jak wszyscy obywatele (oprócz Niemców), tłumnie idą na ochotnika. Nie przejdzie Szwab jucha! Na granicy ciągle notowane są wypadki agresji niemieckiej, będące czystą prowokacją. William Shirer, Berlin, 26.08.1939 r. Transmisja krótko po północy. Starałem się nie być prorokiem, ale powiedziałem: “Nie wiem czy będziemy mieli wojnę czy nie. Ale mogę wam powiedzieć, że dziś wieczorem w Berlinie jest poczucie, że będzie wojna, chyba że żądania Niemiec wobec Polski będą spełnione.” Poranne gazety jutro (niedziela) ujawnią po raz pierwszy że Hitler żąda nie tylko Gdańska i korytarza, ale wszystkiego co Niemcy stracili w 1918, co oznacza również Poznań i Śląsk. Tuż przed wejściem na antenę DNB poinformował mnie, że reglamentacja zostanie rozpoczęta od poniedziałku. Będą kartki żywnościowe na jedzenie, mydło, buty, tekstylia i węgiel. To obudzi naród Niemiecki co do ich sytuacji! Jest jednak możliwe, że Hitler robi to by wywrzeć wrażenie na Londynie i Paryżu. Zjazd NSDAP w Norymberdze został dziś wieczorem odwołany. To obudzi ludzi z apatii. Jutro gazety podniosą napięcie. Clare Hollingworth, Warszawa, 26.08.1939 r. Było już ciemno, kiedy dotarliśmy do Warszawy, chociaż nie mieliśmy wielkich nadziei, że w ogóle uda nam się tam dotrzeć. W przeciwieństwie do Berlina miasto wydaje się niezmienione od czasu, gdy je opuściłam miesiąc temu, z dobrze oświetlonymi ulicami i muzyką w restauracjach na świeżym powietrzu. Ale w Hotelu Europejskim było więcej dziennikarzy; a kiedy po kolacji poszliśmy do baru w Bristolu, dostrzegłam różnicę. Bristol mimo słabej muzyki i kiepskiego kabaretu, zawsze był zatłoczony; ale teraz do piątej rano był kompletnie zapchany. Można tam było spotkać pracujących nocą dziennikarzy, ambasadorów, wyższych oficerów, żigolaków, dostawców zamówień wojskowych, kurtyzany, szpiegów i neutralnych dyplomatów zadowolonych ze swojego statusu, lecz niechcących przegapić zabawy. Cała ta mieszanina wyglądała jak scena ze snu – wszyscy się przepychają, przytulają, szepczą coś do siebie, śmieją się. W tej atmosferze zdawały się puszczać wszelkie hamulce. Wszystko to nagle zniknęło po rozpoczęciu tajnej mobilizacji, głównie dlatego, że nie sprzedawano już alkoholu. Warszawa nigdy nie umiała bawić się bez wódki. Ostatnie wydarzenia sprawiły jednak, że wszyscy byli jak w upojeniu; krążyły najdziwniejsze pogłoski, rozmaitym przechwałkom nie było końca. Alexander Polonius, 26.08.1939 r. W Krynicy również pozostało niewiele osób i były one bardzo zdenerwowane i podekscytowane całą sytuacją, szczególnie Żydzi. Spotkałem starego znajomego, który pracował w Ministerstwie Handlu. Był opanowany. - Jak twoim zdaniem rozwinie się sytuacja? - Jestem pełen nadziei. Myślę, że Stalin zrobi z Hitlera idiotę, gdyż ma tajne porozumienie z Anglią i to wszystko jest tylko po to, aby trzymać Japonię w szachu. Jeśli oni się przekonają, że Niemcy wspierają Rosję, dwa razy pomyślą, nim zrażą do siebie Wielką Brytanię. Mówił o tym z takim przekonaniem Jakby miał jakąś tajemną wiedzę o tym pakcie. Niemiecka agencja prasowa, 26.08.1939 r. Schleswig-Holstein w Gdańsku: triumfalne okrzyki dochodzące z tłumu wiwatujących mieszkańców Gdańska, ustawionych wzdłuż nabrzeża, towarzyszyły w piątek rano przybyciu statku szkoleniowego niemieckiej Kriegsmarine Alexander Polonius, 27.08.1939 r. Tego ranka krążyły bardzo niepokojące wiadomości. Mówiono, że wiele mostów zostało wysadzonych i z tego powodu pociąg z Krynicy nie wyruszy. Nawet na stacji nie byliśmy w stanie uzyskać żadnych konkretnych informacji, ale na szczęście pociąg odjechał wieczorem, zgodnie z rozkładem, i nasze obawy zostały rozwiane. Będziemy w Warszawie rano. William Shirer, Berlin, 27.08.1939 r. Dzisiejsze upał i duchota zwiększają napięcie. Dzisiaj wyznaczono wielkość racji żywnościowych. Słyszałem, że wielu Niemców narzekało. Mięso - 700 gramów tygodniowo, cukier - 280 gramów, marmolada - 110 gramów, kawa lub zamiennik - 57 gramów tygodniowo. Mydło - wypada po 125 gramów na następne cztery tygodnie. Wiadomości o reglamentowaniu żywności były dla ludzi silnym ciosem. Ulrich von Hassel, Berlin, 27.08.1939 r. To, czy dojdzie do wojny światowej, zależy ostatecznie od tego, z czym Henderson przyjedzie dziś z Londynu. Oczekiwania Hitlera, że mocarstwa zachodnie oraz Polska poddadzą się teraz, nie spełniły się. Strategicznie sytuacja ta miała uświadomić Wielkiej Brytanii, że wszystko trzeba postawić na jedną kartę i że dalsza utrata prestiżu będzie totalną katastrofą dla mocarstw zachodnich. Stąd natychmiastowy wniosek o właściwie bezwarunkowym sojuszu z Polską. Poza tym, wszystkie kraje europejskie, które widzą w nas mur obronny albo siłę mogącą zaatakować bolszewików, odwróciły się od nas. Fedor von Bock, Berlin, 27.08.1939 r. Brauchitsch powiedział, że ambasador angielski (sir Neville Henderson) jest w drodze do Berlina; nie można jeszcze sprecyzować sytuacji. Francja zarządziła IV stopień gotowości. Belgia ma ogłosić mobilizację i ostrzegła, że każdy, kto postawi nogę na belgijskiej ziemii, będzie uznany za wroga. Gazeta Polska, 27.08.1939 r. W piątek po południu przed godziną 6 nastąpiło w Foreign Office podpisanie polsko-brytyjskiego układu sojuszniczego. [...] Rosja burzy się przeciwko polityce Stalina. Strajki, areszty, demonstracje – Woroszyłow atakuje nowy kurs polityczny. Zwołanie Rady Najwyższej. Stalin odwołał swój wyjazd. W Rosji objawiła się reakcja na podpisanie paktu nieagresji z III Rzeszą. W wielu fabrykach robotnicy proklamowali kilkunastominutowy strajk protestacyjny Fedor von Bock, Berlin, 27.08.1939 r. Po południu wizytowałem dywizję 20. [Wiktorin] i 2. [Bader], rozmawiałem z kilkoma dowódcami batalionów i pułków. Wszystko w porządku. Wrażenia bardzo dobre. Zapytałem o nastroje po tym, jak przyszedł rozkaz wycofania się spod granicy. Odpowiedź jednego z dowódców batalionu była dość typowa: „Nasi ludzie byli zawiedzeni, naprawdę byli gotowi atakować. Kiedy przyszedł rozkaz, narzekali. Ale później jeden z nich powiedział: «Są pewnie jakieś powody polityczne»”. Zaraz wrócił dobry nastrój i wszystko było w porządku. Tak jest wszędzie, a w kraju mówią, że morale wojska jest niskie! Werner von der Schulenburg (Niemiecki ambasador w ZSRR), Moskwa, 27.08.1939 r. Oczywiście wiesz, że zjazd partii się nie odbędzie, że nie mogę na razie pod żadnym pozorem odwiedzić Berlina i że groźba wojny jest teraz jeszcze większa niż w zeszłym roku. Da Bóg, wszystko będzie dobrze! ... Szanse na pokój nie zostały jeszcze zaprzepaszczone, chociaż musiałby się zdarzyć kolejny cud! Ale nie jest to całkowicie wykluczone!... Nie wyobrażasz sobie, do jak gigantycznej zmiany doszło tu w ciągu około 48 godzin: „najgorszy wróg” nagle stał się dobrym przyjacielem i, co najciekawsze, wszystko poszło pomyślnie! Albo zabicie starej przyjaźni między Rosjanami i Niemcami jest po prostu niemożliwe. Neville Chamberlain, Londyn, 27.08.1939 r, Każdą godzinę bez katastrofy traktuję jak małą cegiełkę w mozolnym budowaniu sił antywojennych. Każde odsunięcie katastrofy pomaga opinii światowej dostrzec i odizolować człowieka lub naród, który zakłóciłby pokój. Clare Hollingworth, Warszawa, 27.08.1939 r. „To Niemcy będą cierpieć” – powiedział wysoki urzędnik władz lokalnych. „Polska odzyska utracone tereny”. Wspomniałam o sile niemieckiego uzbrojenia. Odpowiedział: „Jest przeceniane; a poza tym naród niemiecki jest podzielony. My jesteśmy zjednoczeni, zdecydowani walczyć do ostatniego żołnierza. Zobaczy pani: za trzy tygodnie będziemy maszerować na Berlin”. Wydaje się dziwne, że inteligentny człowiek mógł tak mówić, ale to było powszechne. Urzędnik Ministerstwa Edukacji przyznał: „Beck zbyt długo grał z Niemcami. Myślę, że popełniliśmy błąd, występując przeciwko Czechosłowacji, żeby uzyskać Cieszyn”. I dodał: „Nieważne, w każdym razie uratowaliśmy Cieszyn przed Niemcami” Clare Hollingworth, Berlin, 28.08.1939 r. Rozmawiałam ze starymi znajomymi i spostrzegłam, że mają do Hitlera większe zaufanie. Nawet ci, którzy wcześniej byli krytyczni. Ale i tak nie wierzyli w wojnę. „Nie dojdzie do wojny, liebes Fräulein, proszę się nie martwić. Führer uzyska dla Niemiec spełnienie żądań bez wojny, tak jak to robił wcześniej". Opowiedzieli mi historie o okrucieństwach popełnianych przez Polskę na niemieckiej mniejszości i pytali mnie, czy wiedziałam o tym. Nie wiedziałam. William Shirer, Berlin, 28.08.1939 r. Wszyscy stawiają wszystko na jedną kartę. Żaden z europejskich przywódców nie może się już wycofać. Dziś o drugiej nad ranem zapoznaliśmy się z treścią listów wymienionych w sobotę i niedzielę przez Daladiera i Hitlera. Daladier w szlachetnym tonie prosi, żeby Hitler powstrzymał się od wojny, mówi, że nie ma kwestii, których nie da się rozwiązać pokojowo; przypomina Hitlerowi, że Polska jest przecież suwerennym państwem i twierdzi, że Francja wypełni zobowiązania wobec Polski. Hitler żałuje, że Francja zamierza walczyć o “utrzymanie niesprawiedliwości”. I po raz pierwszy ujawnia swoje żądania. Niemcy muszą odzyskać Gdańsk i korytarz - mówi. Twierdzi, że w pełni zdaje sobie sprawę z tego, co przyniesie wojna, ale uważa, że najcięższe konsekwencje poniesie Polska. W ostatnim zdaniu listu Daladiera pojawiła się taka opinia: “Jeśli krew francuska i niemiecka mają być przelane, tak jak to było dwadzieścia pięć lat temu…, oba narody będą walczyły przekonane o własnym zwycięstwie. Ale prawdziwymi zwycięzcami będą barbarzyństwo i zniszczenie”. Ulrich von Hassel, Berlin, 28.08.1939 r. Jeśli chodzi o znaczenie naszej propozycji dla Wielkiej Brytanii, nie dostaję wiarygodnych informacji. Najbardziej przekonujące przypuszczenie brzmi tak: „Nie mieszajcie się w nasz konflikt z Polską, a potem spokojnie się dogadamy”. Aleksandra Kołłontaj, Lidingo, 28.08.1939 r. Aby uniknąć ataku dyplomatów, dziennikarzy i przedstawicieli szwedzkiej opinii publicznej, ukryłam się w arystokratycznym pensjonacie, w zatoce Lidinge, ale nawet tu nie ma końca pytaniu: „Czy Związek Radziecki jest gotów pójść razem z Hitlerem na podbój całego świata? Koniec cywilizacji i kultury chrześcijańskiej. Co dalej? Co czeka Szwecję i Szwedów? ” Na próżno próbowałam uspokajać gospodynię pensjonatu i mieszkańców, drobnych służących, nauczycieli i przyjezdnych z prowincji, że pakt Moskwy i Berlina odsuwa wojnę. Pytano mnie, ale moje odpowiedzi puszczano mimo uszu. „Nie można ufać dyplomatom, oni zawsze kłamią, taki mają zawód” - usłyszałam za plecami pomruki wdowy po pastorze, która nie rozmawiała ze mną, ponieważ bolszewicy są „bezbożni”. Sven Grafström (Ambasador Szwecji w Polsce), Warszawa, 28.08.1939 r. Odnośnie do niemiecko-rosyjskiego paktu, gazety opowiadają anegdotę. Rozmawia dwóch więźniów obozu koncentracyjnego w Dachau. Pierwszy: „Dlaczego tu się znalazłeś?” — „Wołałem ‘niech żyje Stalin!', a ty?'' Drugi: „Ja wołałem “precz ze Stalinem!” Alexander Polonius, Warszawa, 29.08.1939 r. Apel prezydenta Starzyńskiego spotkał się z rosnącym odzewem: brygady kopaczy widoczne są w całym mieście przy pracach nad rowami przeciwlotniczymi. Lecz cóż to jest za zbieranina! Niewykwalifikowani robotnicy do rzucający swoje trzy grosze w wolnym czasie, śpiewacy operowi, urzędnicy, rzemieślnicy, właściciele sklepów; niektórzy z gołymi rękami, inni w rękawiczkach, jeszcze inni w kombinezonach lub strojach kąpielowych. Są też młode kobiety o dłoniach tak nie nawykłych do pracy, że po kilku ruchach szpadlem muszą wypocząć albo nasączyć olejkami odciski, i jest ochocza młodzież szkolna. William Shirer, Berlin, 29.08.1939 r. Przeciętny Niemiec wygląda dziś na przygnębionego. Nie może poradzić sobie z ciosem w postaci kartek żywnościowych, które dla niego oznaczają wojnę. Zeszłej nocy, kiedy Henderson przyleciał z odpowiedzią Londynu na żądania Hitlera - w noc, podczas której wszyscy wiedzieli, że może zostać podjęta decyzja o wojnie lub pokoju - ze zdumieniem zobaczyłem, że mniej niż 500 osób z populacji ponad 5,000,000 pojawiło się przed Kancelarią. Ci nieliczni stali tam ponurzy i milczący. Niemalże defetyzm dostrzegalny w ludziach. Jeden mężczyzna powiedział mi zeszłej nocy: "Korytarz? Do diabła, nie słyszeliśmy o tym od dwudziestu lat. Po co teraz o tym wspominać?" Ilustrowany Kurier Codzienny, 29.08.1939 r. W polskim parlamencie Beck odrzuca żądania Hitlera dotyczące Gdańska. Wolfhilde von König, Monachium, 30.08.1939 r. Zastanawiam się, co ogłosi nasz Führer 1 września w parlamencie. Polskie akty agresji przeciwko ludności niemieckiej przybierają na sile. Na twarzach przechodniów na ulicach i ludzi w sklepach widać przerażenie i strach. Wszyscy martwią się o przyszłość: „wojna czy pokój“. Kazimierz Papée (Polski Ambasador przy Stolicy Apostolskiej), Watykan, 30.08.1939 r. Dyplomaci, którzy znali Piusa XI (np. Ambasador francuski), mówią, że za poprzedniego pontyfikatu reakcja na sojusz niemiecko-sowiecki byłaby znacznie silniejsza niż obecnie. William Shirer, Berlin, 30.08.1939 r. Dzisiaj o godz. 14.30 Polacy zarządzili mobilizację powszechną. Nie jest to fakt szczególnie ważny, ponieważ Polska już do tej pory zmobilizowała z grubsza wszystkich mężczyzn, dla których ma broń i buty. Fakt ten jednak daje niemieckiej prasie pretekst do nazywania Polski agresorem. (Niemcy też przeprowadziły mobilizację, choć nieoficjalnie). Jako że Hitler publicznie już zażądał zwrotu Gdańska i korytarza, naród niemiecki powinien wiedzieć, kto będzie odpowiedzialny za agresję. Ale obawiam się, Niemcy są pod wpływem tabletek od dr. Goebbelsa. Ulrich von Hassel, Berlin, 30.08.1939 r. Ministerstwo Spraw Zagranicznych otrzymało dzisiaj od Ministerstwa Gospodarki zapewnienie, że wojny nie będzie i że kolejne przygotowania nie są potrzebne. To bezmyślne stwierdzenie przyjęto z należnym z oburzeniem. Weizsäcker w mojej obecności powiedział Wiehlowi przez telefon, że jego ludzie muszą być pijani, skoro nie widzą, że napięcie nie słabnie. Wszyscy czekają teraz, czy przyjedzie polski negocjator. Jeśli Ribbentrop znów poczuje, że kontroluje sytuację, przedstawi Polakom żądania niemożliwe do spełnienia. Każdego dnia żyjemy w potwornym napięciu. Oczywiste oznaki mobilizacji powinny zaalarmować nawet największego optymistę. Oczywiście nie ma jasności co do nastrojów wśród ludności. Ci, którzy czerpią informacje ze źródeł oficjalnych, w większości zdają się wierzyć, że armia nasza ma jakąś niezwykłą moc i natychmiast pokona Polskę. Kto może coś ugrać, ten nie usłyszy głosu rozsądku. I wtedy widać, ile w ludziach jest agresji i zachłanności! Nikt nie zastanawia się, że jutro na podstawie tego samego "prawa" może zostać wypędzony z własnego kawałka ziemi. Friedrich Kellner, Laubach, 30.08.1939 r. Niemal wszyscy są przekonani, że ani Francja, ani Anglia nie udzielą Polsce pomocy. Cóż, po zawarciu złowrogiego paktu z Rosją, odsetek tych, którzy chcą "brać" wzrósł jeszcze bardziej. Porozumienie z Rosją sprawia fatalne wrażenie, ponieważ narodowy socjalizm zawdzięcza zwycięstwo atakom na komunizm, a przeciwko Rosji, w której żyją “podludzie", od lat uprawiano oszczerczą propagandę w radiu i prasie. Nie było ani jednego posiedzenia Reichstagu, ani jednego zjazdu partii, na których nie wyrzkykiwanoby wezwań do prowadzenia nieugiętej walki ze Stalinem, "zaprzysiężonym wrogiem ludzkości". Fedor von Bock, Berlin, 30.08.1939 r. Mój rozkaz utworzenia jednostek tymczasowych w Prusach Wschodnich został zaakceptowany. Brauchitsch zadeklarował, że na dalszym etapie operacji nacisk powinien być położony na flankę wschodnią! 50 dywizja nie wygląda tak dobrze jak sądziliśmy; podobno ma 10% ludzi bez przeszkolenia, dywizję uzupełniono starymi rezerwistami. Wieczorem nadeszła informacja o zbliżającym się natarciu. A więc pojutrze! Prusy Wschodnie zaczęły nagle żądać szybkiego transportu 206 dywizji w kierunku Olsztyna. Zygmunt Klukowski, 30.08.1939 r. Wszyscy trwają w oczekiwaniu wydarzeń niezwykłej wagi. Krążą wieści, że w nocy ma być ogłoszona mobilizacja powszechna. Około godziny trzeciej po południu zawiadomiono mnie telefonicznie, że w mieście rozlepiają plakaty mobilizacyjne. Wybiegłem na ulicę. Ruch niebywały. Wszędzie grupki ludzi. Niektóre kobiety mają zapłakane oczy, ale żadnej paniki nie znać. Alexander Polonius, 30.08.1939 r. Niemcy są dalecy od pokojowych nastrojów. W Gdańsku nieustannie wtrącają się w sprawie dworca kolejowego, dezorganizując celowo jego działania, za które odpowiada strona polska. Co więcej, przejęli budynek dworcowy; aresztując czterech polskich urzędników celnych. Wszyscy zastanawiają się, czy uda się uniknąć wojny, gdyż wisi ona na włosku. Przed wejściem do biura ojciec rzekł do mnie: - Nie mogę doprawdy zrozumieć, na co my czekamy. Dlaczego nie ogłaszamy pełnej mobilizacji? Wszystko to wygląda tak dziwnie, a jestem pewien, że jeśli Hitler zdecyduje się rozpocząć wojnę, nie będzie zawracał sobie głowy żadnymi deklaracjami, tylko po prostu uderzy. Georgi Dymitrow (Sekretarz Generalny Międzynarodówki Komunistycznej), Moskwa, 30.08.1939 r. —Niepokojące doniesienia ze wszystkich krajów. —Przygotowania wojskowe w Anglii i Francji. —Mobilizacja w Holandii, Belgii i Szwajcarii. —Niemcy i Polska zajęły pozycje wojskowe. —Wciąż jednak jest nadzieja na kompromis w sprawie Gdańska i polskiego korytarza. —ZSRR rząd próbuje uspokoić emocje obywateli. Maria Dąbrowska, Warszawa, 30.08.1939 r. Z Rembertowa przyjechał Boguś. Zmobilizowany, wyjeżdża do pułku do Białegostoku. Pogodny i spokojny. Z humorem uściskał mnie i Jadzię, którą u nas zastał i odszedł mówiąc: „No, moje panny siostry, trzymajcie się”. Prosił, żeby o ile możności zaopiekować się jego rodziną. Władze wojskowe bowiem nic a nic w kierunku zaopiekowania się rodzinami zmobilizowanych na front oficerów nie zrobiły. Nie doręczyły im nawet masek gazowych. A całe miasto ugania się za tymi maskami. Wszyscy mamy już uszczelniony jeden pokój na „komorę przeciwgazową”. St. dostał w biurze wspaniałą prawdziwą maskę, my mamy tylko jakieś maseczki z jakimś tam węglem przeciwgazowym. Idę do Berbeckiego, który jest komendantem Obrony Przeciwlotniczej czy czegoś takiego i uzyskuję natychmiast widzenie (nie widziałam go od tamtej wojny i nie poznałam – tak się zmienił i wypiękniał) a potem maseczki dla żony i dzieci Bogusia, które Jadzia im zaraz odwozi do Rembertowa. A miasto takie śliczne, radosne, kipi od owoców, kwiatów, tłumów... Dawid Sierakowiak, Łódź, 30.08.1939 r. Powszechna mobilizacja! Wszyscy rezerwiści do 40 lat powołani pod broń. Ojciec, jakkolwiek starszy o 7 lat od ostatniego rocznika, denerwuje się bardzo, jak i matka. [...] O jedenastej wieczór, ledwie się położyłem, puka Bechler, kierownik domu, mówiąc, że ogłoszono pogotowie lotnicze. Ubieram się błyskawicznie i pędzę do wszystkich mieszkań z rozkazem gaszenia świateł. Oczekuje się alarmu. Potem udaję się do komendy, skąd pędzę do dzielnicy z jeszcze innymi łącznikami po sprzęt przeciwlotniczy. Znosimy toporki, latarki (nie potrzeba swoich) i pakieciki przeciwiperytowe (pierwsza pomoc własnoręczna po oparzeniu) oraz nosze. Dzielimy wszystko kierownikom, którzy rozdają sprzęt służbie. Zalepiamy okna komendy i czekamy. #historia #wojna #rosja #ukraina #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #polska #ciekawostkihistoryczne #nauka William Shirer, Berlin, 31.08.1939 r. Wszyscy są przeciwko wojnie. Ludzie mówią otwarcie. Jak kraj może przystąpić do tak poważnej wojny, skoro ludzie są zdecydowanie przeciw? Ludziom nie podoba się, że nie przekazuje się im podstawowych wiadomości. Pewien Niemiec powiedział do mnie ubiegłej nocy: "Nic nie wiemy. Dlaczego nie mówią nam, co się dzieje?". Zdaje się, że w kręgach oficjeli jest dzisiaj nieco mniej optymizmu niż wcześniej. Huss myśli, że Hitler może mieć w zanadrzu jeszcze jedną silną kartę, pakt ze Stalinem, który zaatakuje Polaków od wschodu. Bardzo w to wątpię, ale po pakcie rosyjsko-niemieckim wszystko jest możliwe. Niektórzy myślą, że Big Boy spróbuje teraz postawić wszystko na jedną kartę - ale jak? Galeazzo Ciano, Rzym, 31.08.1939 r. Paskudna pobudka. Attolico telegrafuje o dziewiątej z wiadomością, że sytuacja jest rozpaczliwa i że o ile nie wydarzy się nic nowego, za kilka godzin będzie wojna. Biegnę do Palazzo Venezia. Musimy znaleźć jakieś rozwiązanie. W porozumieniu z Duce dzwonię do Halifaxa, aby powiedzieć mu, że Duce może interweniować u Hitlera, ale tylko jeśli będzie miał tłustą nagrodę: Gdańsk. Z pustymi rękami nie może nic zrobić. Lord Halifax prosi mnie o wywarcie presji na Berlin, aby można było przezwyciężyć pewne trudności protokolarne i nawiązać bezpośrednie kontakty między Niemcami a Polską. Fedor von Bock, Berlin, 31.08.1939 r. Wszystkie dostępne raporty wskazują, że Polacy ciągle mają duże siły w korytarzu. Zatem “prześlizgnięcie się” jest wykluczone, dojdzie tam do walk. Aż do teraz dowództwo armii nie chciało w to wierzyć. Po południu przyszedł rozkaz o rozpoczęciu natarcia jutro o 4:45. Ulrich von Hassel, Berlin, 31.08.1939 r. Ribbentrop wezwał Hendersona wczoraj w nocy i krzyczał na niego, że taktyka Anglików i Polaków polegająca na opóźnianiu wszystkiego jest godna pogardy. Rząd niemiecki przygotował dobrą propozycję, została ona przedstawiona Hendersonowi. Zasadniczo zawierała ona następujące punkty: Gdańsk ma być oddany Rzeszy, ale zdemilitaryzowany; należy przeprowadzić referendum w głównej części korytarza i w zależności od rezultatów powstanie albo niemiecki ciąg komunikacyjny ze wschodu na zachód, albo polska droga północ-południe do Gdyni. Te skromne warunki i tak już nie są opcją, jako że do Berlina nie przybył żaden polski negocjator. Toteż Niemcom nie pozostało nic innego, jak podjąć działania zabezpieczające ich prawa. Alexander Polonius, Warszawa, 31.08.1939 r. Anemiczny płomień pokoju wciąż płonie, a ludzie zadają sobie pytanie, czy Hitler naprawdę nas zaatakuje, czy ustąpi w ostatniej chwili. Ale nie mamy wielu pocieszających wieści. Nie nastąpiła tylko spodziewana aneksja Gdańska, dla nas sygnał do wojny, a Francja zdecydowała się przyznać nam łaskawie pożyczkę, choć raczej symboliczną i poniewczasie. Winston Churchill, Paryż, 31.08.1939 r. Jak wiecie, wykorzystuję każdą chwilę i poświęcam całą moją energię, żeby wywiązać się z umowy. To ulga w czasach takich jak te, móc uciec w inne stulecia. Na szczęście są nadzieje, że Chamberlain nie ustąpi. William Shirer, Berlin, 31.08.1939 r. Typowy szwindel Hitlera ujawniono dzisiejszego wieczora. O dwudziestej pierwszej radio niemieckie przerwało program i nadało komunikat z niemieckimi propozycjami dla Polski. Byłem zaskoczony ich racjonalnością, a ponieważ musiałem je szybko przetłumaczyć dla słuchacza amerykańskiego, jako że nasz program szedł na żywo, przegapiłem haczyk: Hitler mówił, że "Polska winna była wysłać zeszłej nocy do Berlina swojego przedstawiciela dla omówienia warunków, chociaż zostały one przekazane Hendersonowi zaledwie noc wcześniej". W oficjalnym niemieckim oświadczeniu (bardzo starannie napisanym) słychać narzekania, że Polacy nawet nie pofatygowali się do Berlina, żeby omówić warunki pokoju. Oczywiście - ponieważ nie dano im czasu. Poza tym dlaczego Hitler miałby wyznaczać granice czasowe suwerennej władzy innego państwa? Te "propozycje" oczywiście nigdy przez Niemców nie były traktowane poważnie - to tylko pretekst. Jest tam szesnaście punktów, ale kluczowe są cztery z nich: (1) powrót Gdańska do Niemiec. (2) Referendum w celu ustalenia, do kogo ma należeć korytarz. (3) Wymiana mniejszości narodowych. (4) Gdynia pozostanie polska, nawet jeśli ludność mieszkająca w korytarzu zagłosuje za powrotem do Niemiec. Joachim von Ribbentrop do Roosevelta, 31.08.1939 r. Proszę w stosownej formie poinfomować Departament Stanu, że list prezydenta Roosevelta z 25 i 26 sierpnia został w pełni doceniony przez Führera. Führer ze swojej strony zrobił wszystko, co było w jego mocy, żeby w sposób przyjazny uregulować sprawę niemiecko-polską. Należy podkreślić, że zaakceptował nawet w ostatniej chwili brytyjską ofertę mediacji. Wszystkie te wysiłki z powodu nastawienia polskiego rządu zakończyły się jednak niepowodzeniem. Proszę o odpowiednie wykorzystanie wszystkich szczegółów z dzisiejszego oficjalnego komunikatu DNB. Clare Hollingworth, Gliwice, 31.08.1939 r. W gazetach niewiele jest na ten temat, chociaż ostatnio sporo się działo. Najpierw seria wybuchów małych bomb, za każdym razem skierowanych przeciwko mniejszości niemieckiej i zawsze nieskutecznych. Następnie wykryto poważny sabotaż kolejowy. Spisek wyszedł na jaw po zastrzeleniu policjanta. Iwan Majski (Ambasador ZSRR w Wielkiej Brytanii), Londyn, 31.08.1939 r. [...] Wieczorem pojechaliśmy z Agnią do „Globe”. Oglądaliśmy uroczą komedię Oscara Wilde'a „Ważność bycia poważnym”. Artyści świetnie się bawili. Obraz „dobrego, starego czasu”, kiedy nie było samochodów, radia, samolotów, bombardowań lotniczych, Hitlera i Mussoliniego, nie wzniósł się jak żywy. Żyli wtedy zabawni i naiwni ludzie, oceniając ich według naszej nowoczesnej skali. Zabawa śmiała się przez dwie godziny. I dzięki za to.